Scenografia w filmie Joker – barwy inspirowane muscle carami lat 70

Scenografia w filmie Joker – barwy inspirowane muscle carami lat 70

Film Joker moim zdaniem ma trzy niezaprzeczalne atuty. Na trzecim miejscu daję fenomenalnego odtwórcę tytułowej roli, na drugim genialną muzykę. Natomiast dla mnie najistotniejszym elementem była scenografia i kreacja Gotham City.

Zanim zacznę, to jedynie zasygnalizuję, że nie znam się na filmach. Nie wypowiem się na temat scenariusza czy gry aktorskiej. Ale Joker zaciekawił mnie na tyle, by przeanalizować choć trochę głębiej scenografię i miejsce kręcenia, bo moim zdaniem jest to bardzo ważny element kreacji tego filmu.

Gotham City to Nowy Jork

Za scenografię do filmu odpowiada Mark Friedberg , który był laureatem nagrody Emmy za scenografię do serialu Mildred Pierce, a dwa razy był nominowany do Saturna. Raz za Noe: Wybrany przez Boga i Po drugiej stronie globu.

Gotham City, czyli nowojorski Bronx

Mark wraz z zespołem (z ang. skautami, brzmi to jakoś lepiej) udał się do Nowego Jorku w poszukiwaniu plenerów do kręcenia Jokera. Znalezienie odpowiednich miejsc zajęło dwa miesiące. Ostatecznie, większość istotnych plenerów Gotham nagrano w dzielnicach Bronx, Harlem oraz starszej części New Jersey.

Magia Bronxu

Bronx to jeden z pięciu boroughs Nowego Jorku – znajduje się na północ od Manhattanu. Miejsce ma specyficznych klimat, a twórcom Jokera zależało na tym by przedstawić Gotham City w latach 70.

Szyldy, auta, stroje i proste budynki o ciekawej fakturze w tle świetnie imitują lata 70.

Bronx ze swoją niską (jak na Nowy Jork) zabudową pełną ceglanych kamienic z początku XX wieku, inspirowanych mocno stylem art-deco, wydawał się idealny do tego zadania.

Studio nagraniowe

To właśnie w tym miejscu znajdują się słynne już schody, na których Joker tańczył. Ich wymowne umiejscowienie sprawia, że wchodząc po stopniach za naszymi plecami maluje się widok na cały Bronx.

Mieszkanie Artura

Osią wszystkich wydarzeń w narracji filmu jest mieszkanie Artura, czyli późniejszego Jokera. Starając się zdradzić jak najmniej, powiem jedynie tyle, że mieszkanie jest mocno zagracone meblami i wyposażeniem jeszcze z lat 50.

Twórca scenografii w jednym z wywiadów stwierdził, że chciał uzyskać efekt „smutnego glamour”. To znaczy, że wyposażenie mieszkania Artura było stare, ale dobrej jakości.

Jedną z wielu inspiracji był film Taksówkarz, który w latach 70. był nagrywany właśnie na Bronxie. A główną rolę zagrał Robert De Niro, który gra także w Jokerze. Ot taka ciekawostka.

Nie chodzi o jego cenę, o to, że było biedne. Nie o to chodziło. Scenograf chciał pokazać, że świat głównego bohatera po prostu się zatrzymał na 20 – 25 lat i nic się w tym czasie nie zmieniło.

Mieszkanie należy do matki Artura i jak powiedział Mark Friedberg – Nie chodzi o to, że to śmietnik, tylko o to, że jego matka nigdy nie sprawiła, żeby to miejsce wyglądało lepiej.

Barwa kolorów

Podczas tworzenia scenografii niezwykle ważne są kolory, które później rzecz jasna można podkręcić w montażowni, ale już w czasie nagrywania są niezwykle istotne.

Twórcy scenografii podczas doboru kolorów inspirowali się kolorami lakierów muscle-carów z lat 70. Wszystkie te nieokreślone odcienie niebieskiego ze złotym czy zielony z żółtym oraz różne barwy szarości nadają ton ujęciom.

Zwróćcie też uwagę na kolor czerwony. Który pojawia się niezwykle rzadko. To celowy zabieg. Został zarezerwowany dla finalnego garnituru Jokera, jego makijażu i oczywiście krwi.

Joker = wizualna maestria

Pod względem scenografii, barw ujęć i budowy nastroju ostatnim filmem, który zrobił na mnie takie ogromne wrażenie był Blade Runner 2049.

Tak tam, tak i tutaj bardzo dobrze odbierałem, to co chcieli mi przekazać twórcy. Marazm, ból, brak zrozumienia i… brud, który nigdy się nie zmywa.

Brudny żółty i wymowny, czerwony Joker

Joker to też inne spojrzenie na Gotham. Jeszcze bez Batmana i tej całej menażerii łotrów. Jest za to wspaniałe w swojej prawdziwości miasto wraz z bohaterem, który się w nim topi, wręcz zlewa. I broni się przed tym doprowadzając do ostatecznego obłędu.

Takie były lata 70. Brudne, choć kolorowe. To nie jest kolejny film o bohaterach w błyszczących kostiumach i przygotowany w połowie na green screenie, tylko samo mięso. Dlatego Joker jest tak dobry. Bo jest prawdziwy.